Sports
 

Szablon:News/archiwum

Z Juvepedia

[edytuj] 2009

[edytuj] Listopad

Diego wierzy, że Juventus ma większą szansę na zdobycie Ligi Mistrzów niż mistrzostwa Włoch. Bianconeri zmierzą się w kolejnej rundzie rozgrywek grupowych z Bordeaux, a jeśli wygrają, to zapewnią sobie awans do fazy pucharowej. Patrząc na Juve do tej pory, to jest zespół przygotowany do walki o Ligę Mistrzów. W lidze trzeba umieć utrzymać koncentrację, a w Europie każdy mecz to oddzielna historia. Tam poziom jest bardziej wyrównany, co widać po kryzysie Bayernu czy meczach Milanu z Realem. Juventus nie jest od nikogo gorszy, dlatego liczymy na szybki awans. Buffon gratulował mi pozycji z Maccabi? Sprawił mi tym wielką przyjemność, to świetny piłkarz i przyjaciel. Inter jest daleko w tabeli, ale to normalne dla drużyny takiej jak nasza. Wiedziałem, że ciężko będzie wygrać Serie A, ale wierzę w trenera i moich kolegów. Musimy po prostu utrzymać koncentrację w każdym kolejnym meczu, musimy po prostu mniej mówić, a więcej robić.
Napastnik Bordeaux Marouane Chamakh mówiąc o możliwości odejścia do Juventusu Turyn, gdzie miałby zastąpić Davida Trezeguet przyznał, że taka możliwość istnieje, jednak wciąż ma dużo czasu na podjęcie ostatecznej decyzji. Chamakh, który latem kuszony był przez angielskie kluby przymierzany jest do Juventusu jako następca Davida Trezeguet. Napastnik rodem z Maroka w czerwcu kończy współprace z Girondins Bordeaux i choć nadal nie podpisał nowego kontraktu to twierdzi, że szanse na przedłużenie współpracy z mistrzem Francji są podobne do tych na odejście z klubu. - Muszę upewnić się, że podejmę właściwą decyzję. Zadecydowałem, że obecnie nie będę podpisywał nowego kontraktu z Bordeaux, ale to nie oznacza, że nie będzie mnie w tym klubie w przyszłym roku. Mam jeszcze osiem miesięcy na podjęcie najważniejszej decyzji w moim życiu i nie będę się z nią spieszył.
Giorgio Chiellini wydaje się nie być zadowolony z faktu, że Inter Mediolan pokonał Dynamo Kijów. Co prawda obrońca Juventusu Turyn przyznał, że Nerazzurri zasłużyli na zwycięstwo, ale zarazem powiedział wprost, że były to szczęśliwie wywalczone trzy punkty. - Inter dobrze zagrał przeciwko drużynie Dynama Kijów, ale sprzyjało mu też szczęście i to nie po raz pierwszy w tym sezonie - skomentował. Jak widać rywalizacji pomiędzy Juventusem, a Interem nigdy nie jest za dużo. Kluby najwyraźniej mają zamiar ze sobą rywalizować nie tylko w Serie A, ale i w Lidze Mistrzów.
Powoli szykują nam się powroty kontuzjowanych. Nie wszyscy co prawda zdrowieją w tym samym tempie, ale niebawem na murawie będziemy mogli już zobaczyć Sebastiana Giovinco, Claudio Marchisio, Alessandro Del Piero czy Jonathana Zebinę. Najbliższym meczem Juventusu jest potyczka z Atalantą. Na ten mecz wyzdrowieje najpewniej Giovinco, choć nie jest to jeszcze do końca pewne. Dużo zależeć będzie od dzisiejszego treningu i od tego, jak stan zdrowia młodego Włocha ocenią lekarze i trener. Giovinco ma problemy z mięśniami zginaczami po meczu z Napoli. Pozostali wrócą pod koniec listopada. Kiedy 22-go Bianconerim przyjdzie zmierzyć się z Udinese, wróci Alessandro Del Piero. Kapitan Juve miał na początku zagrać już z Atalantą, ale ostatecznie sztab techniczny podjął wspólnie z lekarzami decyzję o przesunięciu tego terminu, ponieważ w międzyczasie Del Piero będzie trenował indywidualnie, by wrócić do możliwie optymalnej formy. Leczy się też Claudio Marchisio, operowany 10 października. W niedzielę piłkarz zaczął już biegać. Oprócz tego zdrowieje powoli Jonathan Zebina, którego stan się stabilizuje po kontuzji, jakiej nabawił się w meczu z Maccabi.
Urugwajczyk Martin Caceres, który zagrał w linii obrony Juventusu w trakcie meczu z Maccabi, chce pokazać wszystkim, ile jest wart. Piłkarz zaprezentował się w Izraelu naprawdę nieźle, ale jego przyszłość w Juve nie jest do końca pewna. Caceres w dalszym ciągu pozostaje własnością Barcelony, a do Turynu przeprowadził się na zasadzie wypożyczenia na ten sezon. Jeśli Bianconeri będą chcieli wykupić go z hiszpańskiego klubu, będą musieli zapłacić 13 milionów euro. Ponieważ samemu piłkarzowi zależy na tym, żeby zostać we Włoszech i nadal grać w trykocie Juventusu, chce pokazać, że jest wart tych pieniędzy. Tym samym chce przekonać Secco, Ferrrarę i Blanka, że warto na niego stawiać. Czy mu się to uda?
Jean-Claude Blanc, Alessio Secco i Ciro Ferrara, stanęli w obronie Brazylijczyka Diego. Wszystko w związku z tym, że w ostatnich meczach piłkarz ten jest najczęściej faulowanym zawodnikiem, co może odbić się na jego zdrowiu i kondycji. Liga włoska rządzi się swoimi prawami, niekiedy piłkarze grają tu dużo twardziej i bardziej zdecydowanie, niż w innych ligach. Ostatnio jednak coraz bardziej zauważalne jest zjawisko brutalnych zagrań wobec tych, którzy grają najlepiej. Jednym z nich jest Diego, który w Juve z meczu na mecz rozwija skrzydła. W meczu z Maccabi Diego został dziesięciokrotnie brutalnie sfaulowany. Tak być nie może, trzeba coś z tym zrobić - powiedział ostatnio prezydent Juventusu, Jean-Claude Blanc. Sędziowie muszą bardziej uważać na takie sytuacje i odgwizdywać takie faule zdecydowanie częściej. Jest to o tyle ważne, że piłkarze jego pokroju zawsze są gwarancją świetnego widowiska, a jeśli większość sezonu będą leczyć kontuzje przez takie faule... Poza tym jeśli cały czas są zatrzymywani w taki nieprzepisowy sposób, nie są w stanie pokazać wszystkiego, co potrafią zrobić. Z całą stanowczością uważam, że sędziowie powinni bardziej chronić piłkarzy takich jak nasz Diego. Z Blankiem w pełni zgadza się Alessio Secco: Mecz z Maccabi przypominał serię fauli na Diego. Najpierw jeden potem drugi, potem kolejny i następny... Za takie coś powinny sypać się kartki, które przydałyby się, by powstrzymać to zjawisko. Zgadzam się z Blankiem, sędziowie powinni zwracać większą uwagę na takie incydenty.
Misja wykonana. Juventus może wrócić do domu zadowolony, ze zdobytym kompletem punktów. W Turynie strzelał Chiellini, w Izraelu Camoranesi. W taki właśnie sposób ekipa Bianconerich, dowodzona przez Ciro Ferrarę, dwukrotnie pokonała zespół Maccabi i jest o krok od awansu do dalszych rozgrywek. W ciągu dwóch następnych tygodni Juve może ostatecznie zapewnić sobie upragniony awans. Klasyfikacja nam sprzyja, trzeba to przyznać - powiedział Ciro Ferrara. Do rozegrania jeszcze dwa mecze, które teraz stają się tymi decydującymi o naszym losie. Postaramy się zamknąć temat już w Bordeaux, ale zwycięstwo z Maccabi również jest bardzo istotne. Liczył się wyłącznie sukces, mniej styl gry. Fakt, odrobinę się męczyliśmy, ale zasłużyliśmy na komplet punktów - stwierdził.
Po kilku dniach przerwy Gigi Buffon może wreszcie unieść ręce w geście zwycięstwa i zadedykować sukces niedawno narodzonemu Davidowi Lee, swojemu drugiemu synowi. Juventus przywozi z Izraela trzy cenne punkty. Buffon tradycyjnie już bardzo dobrze zaprezentował się w tym spotkaniu, zwłaszcza w pierwszej połowie. Po meczu powiedział: Podeszliśmy do tego meczu tak, jak należało to zrobić, zwłaszcza w pierwszej odsłonie spotkania. Następnie dodał: Stworzyliśmy wiele sytuacji bramkowych, również dzięki świetnej grze Diego w tym meczu. W drugiej połowie trochę się męczyliśmy, ale ostatecznie wygraliśmy ten mecz.
Skromny, ale ponownie zwycięski Juventus Turyn postawił dziś jedną nogę w kolejnej fazie Ligi Mistrzów wygrywając w dystrykcie Tel Awiwu po golu Mauro Camoranesiego z mistrzem Izraela Maccabi Haifa. Na początku spotkanie sporo problemów obronie gospodarzy sprawiał Diego, który dwukrotnie w ciągu kwadransa podjął próby pokonania Davidovitcha, jednak obie zakończone niepowodzeniem. Kilka minut później swoją siłę pokazali także gracze mistrza Izraela. Najpierw na pozycji spalonej został jednak złapany Arbeitman, a później Boccoli nie potrafił wykorzystać nieporozumienia pomiędzy Buffonem a Legrottaglie. Najgroźniejszą okazją w ciągu pierwszych 30 minut gry była ta, którą po rzucie rożnych dla miejscowych miał Dvaishvili, jednak rozgrywający dziś 91. mecz w europejskich pucharach w barwach Starej Damy Gianluigi Buffon popisał się fenomenalną interwencją. Od tego momentu do końca pierwszej połowy ciekawie było już tylko pod bramką miejscowych. Najpierw swoje szanse zmarnowali Camoranesi i Amauri, jednak w końcu w doliczonym czasie gry w pierwszej połowie pierwszy z wymienionych graczy znalazł drogę do siatki i ta część gry zakończyła się skromnym prowadzeniem gości. Druga połowa nie dostarczyła już wielu emocji i była toczona w wolnym tempie, bez dobrych okazji bramkowych. Juventus zadowolony z prowadzenia starał się kontrolować grę, jednak przez takie nastawienie mógł narazić się na stratę zwycięstwa. Ostatecznie jednak goście sięgnęli po arcyważne trzy punkty i już tylko jednego zwycięstwa lub remisu w spotkaniu z Bayernem brakuje mu do wywalczenia awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Maccabi Haifa-Juventus Turyn 0:1
0:1 Camoranesi 45+2
Maccabi: Davidovitch - Meshumar, Keinan, Teixeira, Masilela - Osman, Boccoli (71' Zaguri), Culma (46' Gadir), Arbeitman - Katan - Dvalishvili (56' Rafaelov)
Juventus: Buffon - Caceres, Legrottaglie, Chiellini, Grosso - Felipe Melo, Poulsen - Camoranesi, Diego, Tiago (60' De Ceglie) - Amauri (84' Trezeguet)
Żółte kartki: Masilela 26', Culma 36', Osman 71' (Maccabi) - Felipe Melo 36' (Juventus)
Sędzia: Terje Hauge
Już dzisiaj wieczorem Bianconeri zmierzą się z zespołem Maccabi. W przedmeczowej konferencji prasowej wziął udział - obok Gigiego Buffona - Ciro Ferrara, co jest już tradycją w takich chwilach. Chcąc podkreślić na początku istotny wkład bramkarza Starej Damy, Buffona, w osiągane wyniki, Ferrara przyznał: Cały czas trzymamy się naszego Gigiego. Każdy chyba wolałby jednak, żeby dzisiaj wieczorem Buffon miał jak najmniej pracy i na to właśnie chcą mu pozwolić piłkarze Ferrary. Zwycięstwo w dzisiejszym meczu ma osłodzić gorycz, którą wywołała sobotnia porażka z Napoli, poza tym ma pomóc w kwalifikacji do dalszej rundy rozgrywek Champions League. Każdy jeden mecz stawia nas w obliczu innej sytuacji - powiedział Ciro. Widzieliśmy to jak na dłoni w dwóch ostatnich pojedynkach ligowych. W starciu z Maccabi zamiast złości i chęci zemsty za porażkę z Napoli wolałbym zobaczyć odpowiednią koncentrację, uwagę drużyny i grę na wysokich obrotach - tak, by przygoda z Champions League trwała dalej. Dziennikarze zapytali szkoleniowca Juventusu, jak radzi sobie w tym niełatwym dla zespołu okresie, mając świadomość, że - jak to powiedział ostatnio Blanc - ma kim pograć. Ferrara odpowiedział: Podchodzę do tego z takim samym spokojem i uwagą, jaką miałem przed rozpoczęciem sezonu. Zdaję sobie sprawę z tego, jakie cele sobie postawiliśmy, wiem też, jaki mamy potencjał. Zrobię, co w mojej mocy, żeby osiągnąć to, co sobie założyliśmy - oczywiście razem z całą drużyną. Od samego początku aż do tej pory nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o presję, jaką odczuwam. Ferrara oczekuje od zespołu reakcji. Musimy grać bardziej równo, z taką samą uwagą i ostrożnością w każdym meczu. Żeby grać, tak jak potrafimy najlepiej - na przykład tak jak w meczu z Sampdorią - musimy być skupieni w każdym jednym pojedynku, bez względu na to, z jakim przeciwnikiem się mierzymy. Trzeba też wyeliminować jak najwięcej błędów. Kiedy drużynie wyraźnie nie idzie najlepiej, dziennikarze lubią spekulować, czego lub może kogo brakuje drużynie. Ostatnio niektórzy wysnuli nawet twierdzenie, że w ekipie Ferrary brakuje kogoś pokroju Pavla Nedveda. Pavel na zawsze pozostanie jednym z najlepszych piłkarzy w historii tego klubu, ale podjął swoją decyzję i musimy to uszanować. Klub kupił bardzo dobrych piłkarzy i wierzę, że będziemy mogli zbudować na nich świetność tego klubu, tak, jak to stało się możliwe dzięki Pavlowi. Alex z kolei od początku sezonu ma problemy ze zdrowiem, zmagamy się też z kontuzjami innych piłkarzy. Mam nadzieję, że prędko będę miał ich z powrotem do swojej dyspozycji i że pomogą nam w kolejnych meczach. Na koniec Ferrara zapowiedział, że oczekuje dzisiaj wieczorem tylko zwycięstwa. Nic innego się nie liczy!
Porażka z Napoli to już przeszłość, nad którą nie należy się teraz zbytnio zastanawiać. Liczy się natomiast przyszłość i to ta najbliższa - jutrzejszy mecz Ligi Mistrzów. W takim właśnie tonie na dzień przed starciem z Maccabi wypowiedział się Gianluigi Buffon. Nie możemy czuć się usatysfakcjonowani, bo kiedy prowadzisz 2-0 na pół godziny przed końcem meczu, który to mecz w końcu przegrywasz, wszelkie alibi tracą swą wartość. Nie ma czegoś takiego jak dyskusja na temat kondycji fizycznej czy też ustaleń taktycznych. W momencie przegranej każdy z nas musi ponieść odpowiedzialność, ponieważ, mając pewne doświadczenie na koncie, nie możemy dopuszczać do sytuacji, w której drużyna przyjeżdża do Turynu i w 30 minut obraca rezultat na swoją korzyść. Gigi nie szuka więc w żaden sposób alibi, wzywa natomiast kolegów do ponownego zawalczenia o zwycięstwo, od jutrzejszego wieczora poczynając. Ta presja jest właściwą rzeczą. Przywdziewając koszulkę Juventusu, mamy pełną świadomość obowiązku, którym jest wygrywanie. Taka zawsze była i będzie nasza filozofia, niezależnie od lepszych czy też nieco gorszych chwil. Licząc na sukces w Lidze Mistrzów Juventus nie ma zbyt wielu możliwości do wyboru... Biorąc pod uwagę fakt, że z dwójki Bayern-Bordeaux może przegrać tylko jeden zespół, jedynym przydatnym nam samym rezultatem będzie nasze zwycięstwo. Pamiętamy, że rywal już przed dwoma tygodniami zaprezentował się przyzwoicie. Nasze i ich cele różnią się jednak od siebie, a my powinniśmy skierować myśli wyłącznie w stronę korzystnego rezultatu. Jutrzejsza wygrana byłaby nie tylko wzmocnieniem pozycji w tabeli, ale także wzmocnieniem morale w drużynie, która cały czas szuka istotnego zwycięstwa i stara się udowodnić coś, co do niedawna było jej oczywistym atutem. Jeśli jakiś zawodnik jest uważany za mistrza, to dlatego, ponieważ uwielbia wielkie starcia. W Juve jest kilku piłkarzy, którzy przed trzema laty rozpoczęli takie właśnie starcie, które może być ukoronowane zwycięstwem na miarę Champions League - z tego punktu widzenia to byłoby nasze maksimum. Nie można jednak popaść w obsesję.
Mauro Camoranesi może odetchnąć z ulgą, bo seria badań i prześwietleń wykluczyły zostało jakiekolwiek złamanie po urazie, jakiego nabawił się w sobotnim pojedynku z Napoli. Ciro Ferrara musiał zdjąć z boiska 33-latka po tym, jak Matteo Contini trafił go łokciem, rozcinając łuk brwiowy. Jak poinformowała ANSA, byłemu pomocnikowi Verony założono cztery szwy, dzięki czemu będzie mógł zagrać w jutrzejszym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Maccabi Haifa.
Po meczu z Napoli wypowiedział się Brazylijczyk Amauri. Piłkarz przyznaje, że szkoda mu straconych ostatnio punktów, ale teraz skupia się na pojedynku z Maccabi. Pojedynek z Maccabi będzie o tyle istotny, że - jak stwierdził sam Amauri - ma fundamentalne znaczenie w kontekście być albo nie być w tegorocznej edycji Champions League. Po porażce w lidze Bianconeri będą chcieli odegrać się jutro wieczorem. Żałujemy, że nie udało się wygrać z Napoli, to jasne - powiedział Brazylijczyk. Tym bardziej, że rozłożyli nas na łopatki. Nic jeszcze jednak nie jest stracone, ale musimy szybko wstać i walczyć dalej. Zawodnik ma czego żałować - w końcówce spotkania zobaczył czerwoną kartkę. Czego żal najbardziej w związku z tym? Tego, że zostałem wyrzucony z boiska, a nic złego nie zrobiłem - wyjaśnia Amauri.
Prezydent Juventusu, Jean-Claude Blanc, wierzy, że "prawdziwy Juventus" to ta drużyna, która pokonała w środę Sampdorię, a nie ta, która w niezbyt sympatycznym stylu przegrała ostatnio z Napoli. W dniu wczorajszym Blanc odwiedził Vinovo razem z Alessio Secco, by przyjrzeć się z bliska pracy Ciro Ferrary i ekipy piłkarzy. Zanim obaj panowie opuścili Juventus Center, Blanc udzielił wywiadu, w którym skomentował ostatnie poczynania Bianconerich. To dla nas trudny moment, który możemy pokonać tylko po dokładnej analizie tego, co robimy źle - stwierdził. Potrzebujemy odpowiedzi, więc musimy je znaleźć. Chcemy wiedzieć, co robimy nie tak. Osobiście uważam, że prawdziwy Juventus to ten ze środowego meczu z Sampdorią, musimy jednakowoż zadbać o to, by grać w każdym meczu z większą determinacją i zaangażowaniem. Zgadzam się z Secco, Ferrarą i jego sztabem - jeśli mamy do dyspozycji zdrowych piłkarzy, grajmy dobrze, bo mamy kim. Obecność w Vinovo Blanka i Secco miała być wyraźnym znakiem świadczącym o tym, że w momentach takich jak ten drużyna potrafi być zjednoczona zarówno ze sztabem technicznym, jak i kierownictwem klubu, członkowie którego chcą być blisko każdego. W pewnych sytuacjach trener powinien odczuwać wsparcie, choćby w taki sposób, jak tego ranka, wiedzieć, że dzieli problemy z całą resztą i wspólnie je rozwiązujemy - powiedział Francuz. Nie ma miejsca na kolejne pomyłki. Nadal mamy w ręku mocne karty. Póki co wciąż jest początek listopada, a nie maj czy czerwiec. Do finału sezonu jeszcze daleko. Zakładając siedmiopunktową stratę do pierwszego miejsca, mamy jeszcze szansę na to, żeby je odzyskać. Nadzieja umiera ostatnia - podnieśmy głowy, spójrzmy przed siebie, przyjmy do przodu razem z reszta drużyny i nie mówmy, że jedynym rozwiązaniem jest piłkarskie mercato. Prezydent Juventusu wypowiedział się też na temat incydentu z ostatniego meczu, kiedy to w samej końcówce spotkania z Napoli czerwoną kartkę obejrzał Brazylijczyk Amauri. Piłkarz zapłacił wysoką cenę w meczu, w którym nasi zawodnicy byli faulowani dużo częściej. Weźmy choćby takiego Diego - chłopak był faulowany przez cały mecz, mam nadzieję, że w przyszłości będzie bardziej chroniony pod tym względem. Póki co musimy odczekać swoje, ale wierzę, że pewne autorytety sportowe ocenią tę sytuację właściwie, bo nie była aż tak groźna, jak to mogło się wydawać. Amauri nie wystąpi w sobotę w Bergamo, ale będzie mógł zagrać jutro z Maccabi - w kolejnym bardzo istotnym z punktu widzenia gry w dalszym etapie rozgrywek Champions League meczu. W sumie to dobrze, że gramy tak niedługo kolejny mecz - stwierdził Blanc. Mamy okazję na szybki 'comeback' i rehabilitację. Po meczu z Napoli Ferrara powiedział, że ta porażka była niczym cios w twarz. Ja powiem więcej: kiedy dostaniesz w twarz, być może na początku się przewrócisz, ale najważniejsze jest to, czy się podniesiesz i czy na nowo podejmiesz walkę. Z tego też powodu proszę wszystkich naszych kibiców o to, by byli blisko nas - blisko drużyny, sztabu technicznego, kierownictwa klubu... Pomóżcie nam wstać i walczyć dalej.
Najwyższy czas zapomnieć o ligowej porażce z Napoli - przed Juve bardzo ważny mecz w Lidze Mistrzów i to na wygranej z mistrzem Izraela skupieni są już zawodnicy Bianconerich. W tym celu Ferrara powołał 21 zawodników, włącznie z Mauro Camoranesim, któremu nie przeszkodził uraz łuku brwiowego, Cacaresem (powrót po operacji nosa) oraz Felipe Melo, który z powodu przeziębienia nie mógł wziąć udziału w jednym z treningów. Na rozegranie spotkania wciąż gotowy nie jest Alex Del Piero, który i tym razem nie będzie do dyspozycji trenera.
Lista powołanych:
Bramkarze: Buffon, Chimenti, Manninger
Obrońcy: Caceres, Chiellini, Cannavaro, Grosso, Molinaro, Grygera, Ariaudo, Legrottaglie
Pomocnicy: Felipe Melo, Camoranesi, Poulsen, Giovinco, Diego, De Ceglie, Tiago
Napastnicy: Amauri, Trezeguet, Immobile
Jeśli chciałoby się ocenić poziom złości Ciro Ferrary po meczu z Napoli w skali 1 do 10, bez wątpienia trener wskazałby na 11: Jestem wściekły, bo wynik tego spotkania mógł mieć istotny wpływ na naszą pozycję w tabeli. W tej fazie sezonu powinniśmy iść cały czas do przodu, zamiast tego przy wyniku 2-0 uwierzyliśmy, że mamy trzy punkty w kieszeni, a taka postawa w Serie A przeciwko drużynie takiej jak Napoli jest niedopuszczalna. Nie mogliśmy wytrzymać ich tempa, bo po prostu w naszej grze coś nie zaskoczyło. Nie byliśmy wystarczająco zwarci na boisku i zostawiliśmy rywalom zbyt dużo miejsca. Nawet kiedy gra nie szła po jego myśli Ferrara miał nadzieję na jeden rezultat, na zwycięstwo: Wpuściłem na boisko Amauriego, bo chciałem wygrać ten mecz, remis mi nie wystarczał. Kiedy Camoranesi doznał kontuzji miałem do wyboru Tiago i De Ceglie. Wybrałem Portugalczyka, bo gra bardziej technicznie, ale to nie jego wina, że przegraliśmy. Był też na boisku, kiedy wyszliśmy na prowadzenie. Szkoleniowiec uważa, że należy jak najszybciej zapomnieć o tej porażce i iść dalej do przodu: Mam wrażenie, że wszystko się zepsuło, kiedy Napoli strzeliło pierwszą bramkę. W przyszłości musimy być w stanie utrzymać koncentrację, nawet wtedy, kiedy coś nie idzie po naszej myśli. Mimo tej porażki musimy grać z taką determinacją jaką udało nam się utrzymać przez całe spotkanie z Sampdorią.
Trzy dni po meczu z Sampdorią David Trezeguet strzelił kolejnego gola, choć dał on tylko złudne nadzieje na możliwość łatwego pokonania Napoli. Zanim napastnik opuścił Stadio Olimpico udzielił krótkiego wywiadu dla Juventus Channel: To z pewnością wielka porażka, ale staramy się patrzeć w przyszłość pozytywnie. Rozgrywki ligowe są jeszcze bardzo długie i, jak dobrze wiemy, jeszcze dużo pracy przed nami. Będą jeszcze okazje, żeby się zrehabilitować. Nie mamy zbyt wiele czasu, aby myśleć o tej przegranej, bo we wtorek gramy kluczowy mecz w Champions League. Postawa w tym meczu będzie odpowiedzią na pytanie ile warta jest ta drużyna. Musimy dalej wierzyć, dokładnie tak jak zrobiło dziś wieczorem Napoli.
Na inaugurację kolejki, na Stadio Olimpico, Juventus Turyn przegrał z Napoli 2:3, mimo iż prowadził już dwoma bramkami. Bohaterem gości był zdobywca dwóch goli, Słowak Marek Hamsik, dla którego były to trafienia numer sześć i siedem w tym sezonie. Już pierwsza akcja meczu powinna dać prowadzenie gospodarzom. Po wspaniałym podaniu Mauro Camoranesiego, sam na sam z bramkarzem znalazł się Sebastian Giovinco, który nie zachował zimnej krwi i posłał futbolówkę obok słupka. W odpowiedzi, w czwartej minucie, główkował German Denis, jednak i on nie zmieścił się w świetle bramki. Kolejną szansę miał aktywny Giovinco. La Formica Atomica dostał piłkę od Melo, lecz uderzył zza pola karnego za mocno i posłał piłkę ponad poprzeczką. Chwilę później z podobnej odległości szczęścia spróbował Fabio Grosso. Tym razem bramkarz został zmuszony do interwencji, ale nie musiał popisywać się też 100% swoich umiejętności. Napoli nie poprzestawało jednak na obronie. W 20 minucie bardzo dobrym strzałem z około 25 metrów popisał się Salvatore Aronica. Buffon wyciągnął się jak struna i przeniósł piłkę nad poprzeczką. Po tej sytuacji goście mieli rzut rożny, po którym minimalnie niecelnie główkował German Denis. Dwie minuty później w roli głównej znowu był Argentyńczyk, lecz miał on rozregulowany celownik, gdyż po raz trzeci chybił. W kolejnych momentach spotkania swoje szanse mieli dwaj Brazylijczycy w zespole Starej Damy. Jednak ani Diego, ani Felipe Melo nie zdołali poważnie zagrozić bramce De Sanctisa. O swojej obecności na boisku przypomniał również David Trezeguet, który po podaniu Giovinco strzelił w lewy róg, a dobrze ustawiony golkiper poradził sobie ze złapaniem piłki. Nie było jednak mowy o pomyłce w 35 minucie. Wtedy to dokładnym dośrodkowaniem popisał się Zdenek Grygera, w polu karnym wyskoczył Trezeguet i skierował futbolówkę do siatki. Juventus prowadził więc 1:0, jednak chwilę wcześniej stracił Mauro Camoranesiego, który po zderzeniu głową z jednym z Neapolitańczyków musiał opuścić boisko. W jego miejsce Ciro Ferrara wprowadził Tiago. Jak się okazało bramka francuskiego napastnika była jedynym trafieniem do przerwy. Stara Dama dominowała w posiadaniu piłki, jednak przebieg spotkania był bardziej wyrównany niż wskazywałyby na to statystyki. Po zmianie stron zaatakowali Bianconeri. Przyniosło to spodziewany efekt w 54 minucie, kiedy to strzałem z pola karnego, nie dał szans bramkarzowi Sebastian Giovinco. Młody Włoch zdobył tym samym swoją pierwszą bramkę w tegorocznych rozgrywkach Serie A. Napoli nie poddało się i pięć minut później zdobyło bramkę kontaktową. Nadzieję w serca sympatyków Azzurrich wlał niezawodny Marek Hamsik. Słowak po podaniu Jesusa Datolo znalazł się w polu bramkowym i bez problemu umieścił piłkę w siatce. Po golu na 2:1, przyjezdni chcieli pójść za ciosem. udało się im to szybciej niż mogli się spodziewać. W roli głównej, w 64 minucie, Jesus Datolo, tym razem Argentyńczyk nie podawał, a sam wykończył akcję wbijając futbolówkę do bramki Buffona z niewielkiej odległości. Ciro Ferrara zareagował na remis wprowadzając Amauriego. Brazylijczyk zmienił Christiana Poulsena. Jednak zmiana ta nie przyniosła gola dla Juventusu. Za to w 82 minucie turyńczyków pogrążył Hamsik, dla którego było to drugie trafienie w tym spotkaniu i siódme w sezonie. Słowacki pomocnik strzelił z jedenastu metrów w taki sposób, że bezradny Buffon nie był w stanie złapać piłki i po chwili po raz trzeci wyciągał ją z bramki. Zmienić wynik próbował jeszcze Paolo De Ceglie, jednak jego uderzenie minęło bramkę przyjezdnych w bezpiecznej odległości. Jako że to wszystko na co stać było Juventus dzisiejszego wieczoru, to gracze Napoli mogli cieszyć się po ostatnim gwizdku arbitra z trzech punktów.
Juventus Turyn-SSC Napoli 2:3
1:0 Trezeguet 35
2:0 Giovinco 54
2:1 Hamsik 59
2:2 Datolo 64
2:3 Hamsik 82
Juventus: Buffon - Grygera, Cannavaro, Chiellini, Grosso - Poulsen (77' Amauri), Felipe Melo - Camoranesi (31' Tiago), Diego, Giovinco (86' De Ceglie) - Trezeguet
Napoli: De Sanctis - Campagnaro (59' Datolo), Paolo Cannavaro, Contini - Maggio, Gargano, Cigarini, Aronica - Hamsik, Lavezzi (87' Pazienza) - Denis (69' Quagliarella)
Żółte kartki: Chiellini 88' (Juventus) - Contini 45', Campagnaro 57', Paolo Cannavaro 74' (Napoli)
Czerwone kartki: Amauri 90'
Sędzia: Antonio Damato

[edytuj] Październik

Po rewelacyjnym spotkaniu przeciwko Sampdorii do Turynu przyjedzie ekipa Napoli, która również w ostatniej kolejce dokonała nie lada wyczynu. Neapolitańczycy zremisowali z Milanem 2:2, strzelając rywalowi dwie bramki w doliczonym czasie gry. Na Stadio Olimpico kibice liczą na kolejne wielkie widowisko.
Przewidywane składy:
Juventus (4-2-3-1): Buffon - Grygera, Cannavaro, Chiellini, Grosso - Melo, Poulsen - Camoranesi, Diego, Giovinco - Amauri
Ławka: Manninger, Molinaro, Legrottaglie, De Ceglie, Tiago, Immobile, Trezeguet
Nie zagrają: Iaquinta, Caceres, Del Piero, Salihamidzic, Marchisio, Zebina, Sissoko (kontuzje)
Napoli (3-4-2-1): De Sanctis - Campagnaro, P. Cannavaro, Contini - Maggio, Gargano, Cigarini, Aronica - Hamsik, Lavezzi - Denis
Ławka: Iezzo, Rinaudo, Grava, Pazienza, Datolo, Pià, Quagliarella
Nie zagrają: Santacroce, Zuniga, De Zerbi (kontuzje)
Były pomocnik Starej Damy Pavel Nedved wierzy, że jego były klub jest w stanie osiągnąć w tym sezonie znaczący wynik. Widzę Juventus na dobrej pozycji. Wiem, że byli krytykowani, ale rzeczywistość jest taka, że odnotowują parę świetnych wyników - powiedział Czech w wywiadzie dla Tuttosport. Wciąż zbyt wcześnie na oceny, gdyż jesteśmy nadal na początku sezonu, ale ten Juventus może w tym roku coś wygrać.
Obrońca Juve Cristian Molinaro uważa, że środowa wygrana 5:1 z Sampdorią to najlepszy znak, jaki Bianconeri mogli wysłać swoim rywalom. W środowy wieczór daliśmy największy pokaz naszej siły w tym sezonie. To największy znak, jaki mogliśmy dać. Teraz musimy iść dalej tą drogą. Jeśli będziemy nadal tak grać, z pewnością będziemy coś znaczyć i osiągać ważne wyniki. Nie możemy pozwolić sobie na utratę koncentracji. Nigdy jednak nie podchodziliśmy źle do ważnych meczów. Kluczowe jest nie obniżanie poziomu koncentracji przeciwko tym zespołom, które na papierze wydają się odrobinę łatwiejsze.
Zebranie wszystkich prezydentów klubów Serie A, które odbyło się wczoraj w siedzibie Lega Calcio w Mediolanie, wybrało Jean-Claude Blanc'a w miejsce odchodzącego Giovanniego Cobolliego Gigliego na funkcję radcy reprezentującego ligę. Moja obecność to oznaka pracy wykonanej przez Cobolliego. Regularność będziemy wprowadzać również w szeregach Lega Calcio. Przed spotkaniem, nowy prezydent Starej Damy wypowiedział się o obecnej sytuacji klubu. Oczywiście, postaramy się potwierdzić dobry wynik ze spotkania z Sampdorią w pojedynku z Napoli, być może podobnym wysokim tempem. Po nominacji Blanc'a ciało zarządzające Lega Calcio składa się z: prezydenta Beretty, viceprezydent Roselli Sensi, prezydenta zgromadzenia Serie A Gallianiego, prezydenta zgromadzenia Serie B Fantinela, 8 radców z Serie A i Serie B, a także 3 radców z FIGC.
Złe wieści dla kibiców Juventusu. Momo Sissoko, jedna z kluczowych postaci w nowej taktyce Ferrary, znów odpocznie od piłki. Ze względu na problemy z mięśniem lewego uda zawodnik będzie pauzował około 20-25 dni. Dołączy w ten sposób do listy kontuzjowanych pomocników: Marchisio i Salihamidzica. Dobrą wiadomością jest natomiast powrót Tiago, który znalazł się na liście powołanych na jutrzejsze spotkanie. Ferrara już teraz zapewnił, że brak Sissoko nie wpłynie w żaden sposób na zmianę ustawienia.
Każda obietnica musi zostać dotrzymana. Juventus ogłosił, że sesje treningowe pierwszej drużyny będą dostępne dla publiczności i wczoraj dotrzymał słowa. Trybuna obok boiska numer 1 w Juventus Center, której budowa została niedawno dokończona, gościła wczoraj licznych kibiców zaproszonych na inaugurację tej nowej dla fanów możliwości. Około 300 osób zgromadzonych w Vinovo, w tym wiele dzieci, okazało ogromny entuzjazm podczas treningu. Lekka mgła nie pomagała, ale bliskość trybuny pozwoliła w pełni cieszyć się oglądaniem ćwiczących Bianconerich. Od teraz, raz w tygodniu, sesje treningowe Juventusu będą za darmo dostępne dla kibiców. Do końca roku możliwość oglądania swoich idoli będą mieli członkowie Juventus Club DOC oraz Juventus Member, jak również goście klubu, a od stycznia możliwość obserwowania zajęć Juve będą mieli wszyscy kibice, którzy zarezerwują sobie miejsce po prostej i krótkiej akredytacji na oficjalnej stronie Starej Damy.